30 sytuacji, po których zorientujesz się, że jesteś już dorosły.

Pomimo tego, że mam na karku te dwadzieścia trzy wiosny (niby wiem, że do dwudziestu czterech bliżej mi, niż dalej, ale póki co fakt ten dość ciężko mi zaakceptować, a każda nawet próba kończy się hiperwentylacją i atakiem paniki), to jakoś nadal nie czuję się zbyt dorosła. Niby w papierach stoi jak byk, że wolno mi prowadzić pojazdy mechaniczne, że mam czynne prawo wyborcze i że mogę nie wahać się go użyć, albo że jeśli nabawię się zdolności kredytowej, to zyskam tą uroczą możliwość zostania zacnym dłużnikiem jakiegoś banku, ale póki co dalej mam takie nieodparte wrażenie, że szczyl ze mnie. Poza tym nie jestem jeszcze gotowa wydorośleć – ta mała trzylatka, która nadal gdzieś we mnie siedzi za bardzo kocha różowy, puchate kotki i bananowe żelki, a ja nie mam serca jej tego odbierać 😉

Są jednak w życiu każdego z nas takie sytuacje, które dobitnie uświadamiają nam, że pomimo szczerych chęci dożywotniego hodowania w sobie dziecięcych zapędów, jesteśmy jednak dorośli. No bo jak tu nie poczuć się dorosłym, jeśli:

  • Nagle orientujesz się, że pewne rzeczy w domu nie robią się same. Że pranie nie robi się samo, że śmieci się same nie wynoszą, a zakupy do domu przynoszą, że kibel się sam nie myje, że pranie się samo nie robi i że naczynia się same z siebie magicznie nie wyskakują ze zlewu czyste. Jest to też ten moment, kiedy orientujesz się, jak bardzo kochasz swoją zmywarkę i drżysz na myśl, że mogłaby się kiedyś zepsuć.

 

  • Trudno też nie poczuć, że dorosłość depta ci po piętach, kiedy uświadamiasz sobie, że nie jesteś w stanie dotrwać do wieczora bez wypicia przynajmniej jednej kawy.

 

  • Dorosło poczujesz się też wtedy, gdy planując, co będziesz robił w te kilka wolnych dni w przyszłym tygodniu aż umierasz z ekscytacji na myśl o wizycie w markecie budowlanym, kupnie kwiatków i doniczek, i obsadzeniu nimi balkonu. No jakież to ekscytujące!

 

  • O dojrzałości świadczy też wyzbycie się złudzeń. Złudzeń, że opuchlizna około dupna wchłonie się sama, albo że w magiczny sposób zniknie od wyobrażania sobie siebie samej ćwiczącej. Niestety, to tak nie działa (a szkoda!).

 

  • O dorosłości niechybnie świadczy też coś, co nazywam „podróżniczym paradoksem”. Przyjeżdżając gdzieś jedyne co masz w głowie to: „Jak tu świetnie, chcę tu z marszu zamieszkać!”, po paru dniach pojawia się: „Jeżu, jak ja tęsknie za domem”. Dorosły człowiek przywiązuje się do swoich czterech ścian.

 

  • Z dorosłością pojawia się też odpowiedzialność, no bo przecież nie wyjdziesz z domu bez sprawdzenia uprzednio, czy kot aby na pewno jest w mieszkaniu i czy jest bezpieczny.

 

  • Dorosły zaczynasz być, kiedy wyhodujesz sobie zdrowy pragmatyzm i na widok romantycznej scenerii wypełnionej pierdyliardem świec jedyne co ci się nasunie, to „oj, będzie z tego pożar”.

 

  • Dorosłość ma też swoje niewątpliwe plusy. Bo wiesz kiedy jesteś dorosły? Kiedy zjadasz na śniadanie paczkę czipsów, albo kubełek lodów tylko dlatego, że możesz.

 

  • Dorosły też poczujesz się kiedy po raz pierwszy spędzisz większość dnia w kuchni i ugotujesz kilkudaniowy obiad dla całej rodziny (wypędzając z niej wieczorem jak żołnierz po stoczonej bitwie z okopów). Mamo, nie doceniałam – przepraszam!

 

  • Ten moment, kiedy zaczynasz słuchać jazzu.

 

  • Świetne są też te chwile, kiedy orientujesz się, że „ten fajny, w miarę świeży film” ma tyle lat, co ty. Nic tak nie otrzeźwia i nie konfrontuje z własną metryką, gwarantuje wam.

 

  • Traumatyczne jest też dostanie zaproszenia na X-lecie matury. Nie ważne ile lat minęło – i tak poczujesz się staro.

 

  • Trudno też nie poczuć się dojrzale (staro!), kiedy orientujesz się, że gdybyś chciał teraz pisać jeszcze raz maturę, to obowiązywałaby cię „ta stara matura”. Serio, przeżyłam to ostatnio i od tego momentu czuję się jak mamut.

 

  • Wiecie kiedy jeszcze można poczuć się dorosło (staro!)? Kiedy okaże się, że trzeba wymienić swój dowód, bo ten obecny zdążył już stracić ważność.

 

  • Dorosłość to też odpowiedzialność. No bo to przecież oczywiste, że twoje zwierzęta z okazji badań kontrolnych widują weterynarza cześciej, niż ty swojego lekarza.

 

  • Dorosłość to jest też ten moment, kiedy zaczynasz dzień od sprawdzenia skrzynki mailowej. I pogody.

 

  • Albo kiedy porzucasz dziecięce dziewczyńskie marzenia o byciu dorosłą, elegancką laską biegającą całymi dniami w szpilkach. No heloł! Nikt normalny nie wytrzyma w tych narzędziach tortur więcej niż dwie godziny!

 

  • Poza tym, kiedy jesteś dorosły, to zaczynają cię kręcić całkiem nowe rzeczy. No bo przecież wcześniej nie ekscytowałeś się kupnem odkurzacza, prawda? Albo pralki.

 

  • Bolesny jest też ten moment, w którym używanie kremu pod oczy to nie przejaw szeroko zakrojonej prewencji, a konieczność.

 

  • Dorosłym stajesz się też wtedy, gdy przestają cię kręcić wizyty w zoo. Bo zoo to zło.

 

  • Ale są też pozytywne aspekty dorosłości – nagle okazuje się, że jesteś jedyną dorosłą osobą, która poszła do kina na animowany film z własnej woli.

 

  • Ja też dostaję metryką między oczy za każdym razem, kiedy na lotnisku okazuje się, że jedyną osobą z różową walizką poza mną jest wyłącznie pewna urocza siedmiolatka.

 

  • O dojrzałości świadczy też uświadomienie sobie, ile problemów gastrycznych powoduje zeżarcie na raz paczki żelek.

 

  • A, i jeszcze w temacie tych wszystkich ekscytujących aktywności. Wiecie jak obecnie wyobrażam sobie idealne wakacje? Zadupie pozbawione pierwiastka ludzkiego i internetu. No bajka po prostu.

 

  • Dorosło można poczuć się też wtedy, kiedy nie pamięta się już, kiedy ostatni raz mogło się pospać do 10:00…

 

  • Ach, i ten pierwszy raz, kiedy wyskoczysz do kogoś z tekstem „Bo za moich czasów…”…

 

  • Zaczynasz też być dorosły, kiedy masz świadomość czyhających na ciebie zagrożeń i nagle zaczynasz twierdzić, że wyjście z domu bez posmarowania facjaty kremem z filtrem cię zabije.

 

  • Ta chwila, kiedy orientujesz się, że okres pomiędzy pierwszym rokiem studiów, a magisterką jakoś niepokojąco szybko minął…

 

  • Dorosły i odpowiedzialny zaczynasz być też wtedy, kiedy hodujesz sobie zdrowe nawyki miejskie – zawsze, ale to ZAWSZE, zamykasz się w samochodzie od środka.

 

  • Jak dorosłość, to też poważne decyzje! No bo przecież z racji rozpasającej się opuchlizny okołodupnej nie będziesz się publicznie rozbierać do bikini!

No, a Wy kiedy poczuliście się dorośli?

Do napisania!

podpis

Sg!

Podziel się:
Facebook
Google+
http://www.spodnicewgore.pl/30-sytuacji-ktorych-zorientujesz-sie-ze-jestes-juz-dorosly/
Twitter
  • Daniel Aaron Prokop

    Świetny styl, Daria :) Przyjemnie czytać Twoje teksty. Można powiedzieć, że jednym tchem. :) Przemawiasz do mnie. Jak Kim do Koreańczyków z Północy. :) Haha
    P.S. Umówimy się na kawę ? :)

    • No co za porównanie! 😉

      Dziękuje za miłe słowa – jako bloger właśnie urosłam o kilka centymetrów 😉

      PS. Jasne, że możemy iść razem na kawę – lubię spotykać się z innymi blogerami 😊

      • Daniel Aaron Prokop

        Jak tak dalej pójdzie, to przewyższysz wzrostem Gortata. :) Żaden ze mnie bloger. Samego siebie nazywam smeagolem polskiej blogosfery. Bo wiesz… Król jest jeden. Kominek- Gandalf. Haha :)

        • Samozwańczy król blogosfery już chyba wypadł nieco z obiegu

  • Poczułam się staro, gdy wyrzucili mnie z przychodnii pediatrycznej, w której do tej pory się leczyłam (przyjmowali bez stania w głupich kolejkach od samego świtu…). Powiedzieli mi, że weszła ustawa, wg której mogą przyjmować tylko tych do 18 roku życia, a ja jestem grubo po 20tym :-p.

  • Mam wszystkie powyższe problemy. Plus 80% koleżanek z liceum ma już dzieci, które wyglądają starzej, niż ja myślę, że jestem.

  • Ja się poczułam staro wczoraj, gdy koleżanka, z którą chodziłam do jednej klasy w gimnazjum, wrzuciła na fejsa, że obchodzi siódmą rocznicę ślubu. Zwłaszcza, że to było cyferką: 7 ROCZNICA ŚLUBU. O Jezu, to już tyle lat minęło, odkąd skończyłam osiemnaście? (ona jest rok starsza, ale i tak wgniotło mnie w podłogę)

    • To zawsze jest lekko przerażające, kiedy dowiadujesz się, że ludzie, z którymi chodziło się do szkoły zdążyli już pobrać śluby i pozakładać rodziny – ja mam wrażenie, że nawet kiedy będę dobijać do pięćdziesiątki to nadal nie będę czuć się wystarczająco dojrzała na takie zobowiązania ;)

  • Gdy pierwszy raz sama zarejestrowałam się do lekarza i sama do niego poszłam. Zdecydowanie wtedy, to było zdarzenie przełomowe.

  • Ja, jako człowiek prawie trzydziestoletni, nawet przez chwilę już czułam się dorosła, ale to było zanim spłakałam się ze śmiechu na wykładzie prowadzonym przez profesora Koutasa.

    Niemniej odnośnie jednego z Twoich punktów, pamiętam wypowiedź jakiegoś dziecka w TV, które powiedziało podobnie do Ciebie, powiedziało: „dorosłość to jest wtedy, kiedy można jeść lody na śniadanie” <3 Wspaniałe! Tego się trzymajmy!

    • Bez tego ciągłego hodowania w sobie dziecka dorosłe życie nie byłoby aż takie zabawne 😉

  • Ej, a ja tak bardzo lubię swoje każde urodziny! Czy coś ze mną nie tak? :D Za to jestem żywym przykładem punktu numer 28. Za dwa tygodnie obrona, nie wiem jak i skąd…

    • Zazdroszczę – jesteś tą jedną z nielicznych szczęściar, które co roku w okolicach swoich urodzin nie dostają ataków zmasowanej histerii – nic tylko się cieszyć! 😃

      A te studia to stanowczo zbyt szybko mijają… 😉

  • Jakieś 7 i pół punkta mogłabym powiązać ze sobą, a skoro jest tego tak mało to chyba legalnie mogę się nazywać jeszcze dzieckiem <3

    • Najbardziej intryguje mnie to pół 😉

      • Drżę na myśl, że moja zmywarka mogłaby się popsuć, ale niektóre rzeczy w domu wciąż robią się same :D

SPÓDNICOWY NEWSLETTER

Zapisz się, żeby nie przegapić niczego, co pojawia się na Spódnicach!

     
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial