PREZENTOWNIK 2018

Właściwie nie miałam w planach robić prezentownika.

Zrobiłam jeden, w wersji mini, na Instagramie, gdzie polecałam Wam dwie fajne książki, które uważam, że każda babka powinna kiedyś w swoim życiu przeczytać i tyle – więcej w temacie prezentów nie miałam zamiaru się wypowiadać, bo jestem ostatnio niesłychanie monotematyczna i kręcą mnie głównie druty.

Ale im bardziej próbowałam się utwierdzić w przekonaniu, że nic poza wełną nie mogłabym Wam polecić, tym ciekawsze pomysły na prezenty przychodziły mi do głowy.

Spisałam je, Kamil machnął mi do tego wypasione grafiki i tak oto powstał pierwszy w historii prezentownik na Spódnicach.

To, co chcę Wam dzisiaj pokazać, to albo rzeczy, które już mam i kocham, albo takie, które bardzo chętnie chciałabym sobie sprawić – i zdecydowanie większość z nich niezbicie udowadnia, że przestałam już hodować w sobie dziecko, a zaczęłam emeryta.

Dobra, zaczynamy!

 

1 – Ten fotel nie jest właściwie propozycją z prezentownika, raczej ciekawostką, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać, żeby Wam go nie pokazać – kusi mnie ten mebel, bo tak bardzo by mi pasował do mojego emeryckiego lajfstajlu i drutów!

2 – Należę do takiego rodzaju zwierzątek, które całe swoje życie mogłoby spędzić w piżamie, więc według mnie taka ciepła i zimowa jest bardzo dobrym pomysłem na świąteczny prezent. Ostatnio mam fazę na piżamy w kratę i flanelowe, ta jest z H&M.

3 – Jeśli lubicie świece polecam Wam te od Kringle – mają nietuzinkowe i bardzo naturalne zapachy, mój ulubiony to szałwia i cytrusy.

4 – No dobra, przecież to ja, musiały się tu pojawić druty! Ostatnio na We Are Knitters pojawiła się limitowana seria ich 15mm drutów z hitowymi napisami. Sama mam te, na których pisze “If I’m sitting, I’m knitting” i one idealnie podsumowują kilka ostatnich miesięcy z mojego życia. Jeśli myślicie o tym, żeby zacząć robić na drutach, to polecam Wam właśnie takie grube druty, bo bardzo ułatwiają naukę.

5 – I jeszcze na moment zostańmy przy drutach – dla siebie, albo dla kogoś, kto chciałby się nauczyć na nich robić, polecam Wam kilka bardzo prostych zestawów dla początkujących od mojej ulubionej firmy z włóczkami, We Are Knitters. W takim zestawie znajdziecie wszystko, co jest potrzebne do wykonania danego projektu – druty,  kilka motków wełny i szczegółową instrukcję.

6 – Markę Vanuba odkryłam jakiś czas temu na Instagramie. Firma jest z Nowego Targu i robi kapcie ocieplane owczą wełną – fenomenalna sprawa dla wszystkich, którym wiecznie jest zimno w stopy. Ja doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie bez nich przezimować i aktualnie czaję się na swoją pierwszą parę, tylko nadal nie mogę się zdecydować, czy wolałabym beżowe, czy szare.

1, 2, 3, – To przepiękna, minimalistyczna, ale szalenie efektowna biżuteria od polskiej marki UMIAR. Nawet nie byłam w stanie wybrać jednego wzoru, który chciałabym Wam tu pokazać, bo podoba mi się u nich absolutnie wszystko. Plus – ceny, jak na biżuterię, są bardzo przyjemne.

4, 5 – Zimą mam dwie ubraniowe obsesje, dzięki którym nie marznę. Pierwszą z nich są mięsiste, wielgachne swetrzycha z wełny (które teraz już robię sobie sama na drutach), a drugą są delikatne, miłe i cieniutkie sweterki kaszmirowe. Gwarantuję, że jak raz założycie taki sweter, to nie będziecie już chcieli go zdejmować, bo kaszmir grzeje wręcz nieprzyzwoicie i uważam, że Święta to dobry pretekst, żeby zrobić sobie taki prezent. OK, te swetry potrafią być koszmarnie drogie, ale można dostać je też w przystępnej cenie np. na Zalando, albo na stronie H&M w zakładce Jakość Premium. Polecam Wam też polować na przeceny na Wólczance, bo bywają kosmiczne.

6 – Ciepłych kapci nigdy dość, dlatego polecam Wam kolejne, od marki Roboty Ręczne.

7 – Bardzo lubię dostawać i dawać na Święta kosmetyki, dlatego polecę Wam tu teraz kilku moich ostatnich ulubieńców. Pierwszym z nich jest olejek Santal Face Treatment Oil od Clarins do cery suchej. Cudowna sprawa na zimę – nawilża i pomaga się skórze zregenerować. Ja go kupiłam z myślą o tych wszystkich wieczorach, kiedy wracam z deski nie dość, że przemarznięta, to jeszcze z cerą, nad którą przez kilka dobrych godzin znęcał się śnieg i wiatr.

8 – O masce Origins Clear Improvement Charcoal Honey Mask wspominałam Wam ostatnio na Instagramie. Jest cudna – oczyszcza skórę jednocześnie ją nawilżając, a do tego obłędnie pachnie miodem. Dawno nie miałam maseczki, która robiłaby COŚ ze skórą, a ta zostawia po sobie efekt WOW.

9 – Jestem ogromną fanką perfum Jo Malone London i mam zamiar je tutaj zachwalać, bo pachną naprawdę nietuzinkowo. Ja mam wersję zapachową ogórek i earl grey i to są moje absolutnie ukochane perfumy – są intrygujące i delikatne, a to moja ulubiona mieszanka, jeśli chodzi o zapachy.

1, 2 – To książki, o których już Wam wspominałam. Uważam, że każda z nas powinna kiedyś w swoim życiu po nie sięgnąć. Pierwsza z nich to „Ona ma siłę” Emily Nagoski – książka, która nauczy Was wszystkiego o kobiecej seksualności, a druga to „Piersi, poradnik dla każdej kobiety” Kristi Funk, czyli kompendium wiedzy co do profilaktyki raka piersi. I szczerze powiem, że ja obie te książki wciskam wszystkim babkom wokół mnie, które kocham i o które chcę dbać, bo to ważne, żebyśmy rozumiały siebie, nasze ciała i żebyśmy mogły cieszyć się zdrowiem i wyciskać z niego tyle satysfakcji, ile się da. Poza tym uważam, że książka to zawsze bardzo dobry pomysł na prezent.

3 – Jeszcze przez moment zostaniemy w klimacie girl power, bo chciałabym polecić Wam pismo, które odkryłam ostatnio na Instagramie – Kosmos dla dziewczynek. Założyciele fundacji, która wydaje ten magazyn chcą wspierać dorastające dziewczyny, pokazywać im, jakie mają możliwości i tworzyć im środowisko wolne od ograniczających je stereotypów. I ja tę inicjatywę gorąco wspieram, bo uważam, że jest wspaniała i niniejszym polecam Wam tu ten magazyn jako fajny dodatek do świątecznego prezentu dla młodej dziewczyny.

4 – Nie odczuwałam potrzeby posiadania głośnika, dopóki nie zobaczyłam tego, który nazywa się JBL Clip 3 Pink. Ja jestem gadżeciarą i lubię takie sprzęty. Jest piękny, różowy, nie wiem, czy się sprawdza, bo go nie mam, ale chciałabym bym go mieć. Bardzo. Do drutów i audiobook’ów by mi się przydał.

5 – I na koniec najpiękniejsze powerbanki, jakie znalazłam w Internecie. Te cacuszka robi firma FRESH ‘N REBEL. I nie dość, że są piękne, to do tego nie kosztują milionów monet.


Dajcie znać, czy mój pierwszy blogowy prezentownik daje radę i do napisania!

Daria

Podziel się:
Facebook
Google+
http://www.spodnicewgore.pl/prezentownik-2018/
Twitter
SPÓDNICOWY NEWSLETTER

Zapisz się, żeby nie przegapić niczego, co pojawia się na Spódnicach!

     
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial