7 francuskich komedii, które koniecznie musisz zobaczyć #2

Tak się składa, że pierwszy post z tego cyklu – 7 francuskich komedii, które koniecznie musisz zobaczyć #1 – nadal cieszy się niesłabnącą popularnością i, jak pokazują statystyki bloga, co miesiąc nabija mi dość pokaźną liczbę odsłon, bo po haśle „francuskie komedie” trafiacie tu częściej, niż po jakimkolwiek innym (nawet fraza „jak zrobić ludzkie burrito” nie cieszy się aż taką popularnością 😉), więc to chyba najwyższy czas, żeby na Spódnicach pojawiła się kolejna porcja zabawnych francuskich filmów.

Tak też, filmowi frankofile, oto moje subiektywne zestawienie kolejnych 7 francuskich komedii, które koniecznie musicie zobaczyć:


TRÉSOR


Tytułowy Skarb to buldog angielski, którego Jean-Pierre kupuje swojej żonie na rocznicę ślubu. I choć początkowo wydawało mu się, że pojawienie się nowego i czworonożnego członka rodziny nijak nie wpłynie na małżeńską sielankę, w której dotychczas żył, to już niebawem zaczyna czuć, że jego ukochana żona bardziej skupia się na swoim buldogu, niż mężu. I tak, z dnia na dzień, Jean-Pierre hoduje w sobie coraz bardziej zacietrzewioną zazdrość względem pupila żony, która w pewnym momencie zacznie nawet nosić znamiona nienawiści. No bo jak tu wytrzymać z pierdzącym i chrapiącym psem, który ma własnego terapeutę, kosmetyczkę, bogate życie towarzyskie, multum ubranek i zwierzęcych gadżetów, a na dodatek posiłków, które codziennie pochłania, nie powstydziłaby się nawet pięciogwiazdkowa restauracja?

Film jest przezabawny – z jednej strony mamy nieco fanatyczne uwielbienie dla futrzaków, które bawić będzie szczególnie tych zwierzolubnych, a z drugiej mamy gagi serwowane przez Jean-Pierra, który usilnie próbuje spacyfikować rywala i zasłużyć na uwagę żony. Widziałam ten film już parę lat temu, ale nadal żywo mi siedzi w głowie i zawsze na jego wspomnienie się uśmiecham, bo nie dość, że jest śmieszny, to jeszcze taki mój, w końcu też mam lekką szajbę na punkcie moich Futrzastych. Polecam gorąco, najbardziej lubię w tym filmie finał całej tej historii i ostatnią scenę.


ZA JAKIE GRZECHY DOBRY BOŻE 


Pewna poukładana i konserwatywna francuska para, mająca cztery córki na wydaniu, o niczym nie marzy tak, jak o tym, żeby córki dobrze wyszły za mąż. Najlepiej za Francuzów i to do tego katolików. Niestety, córki mają nieco odmienne plany i tak na ślubnym kobiercu z pannami Verneuil stają kolejno Chińczyk, Żyd i Arab. Kiedy rodzice dowiadują się, że czwarta z córek ma zamiar wyjść i owszem, za katolika, ale pochodzącego z samego serca Afryki, matka z depresją ląduje na kozetce psychiatry, a ojciec w dzikim szale i z piłą mechaniczną w ręku eksterminuje większość rosnących wokół domu drzew. W końcu dopiero co udało im się dogadać z pozostałymi zięciami, a tu znów ktoś dybie na ich tak ciężko wypracowane rodzinne porozumienie. Sytuacje dodatkowo jeszcze komplikuje fakt, że ojciec pana młodego jest jeszcze bardziej niż państwo Verneuil zacietrzewiony w swojej – posłużmy się tu zgrabnym eufemizmem – niechęci do wszystkiego, co inne.

Kolejny już raz Francuzi dość zręcznie ogrywają różnice w pochodzeniu, kulturze i religii, by oswoić nieco przyciężki temat i pokazać, że może być całkiem zabawny. Polecam, bo jedna z lepszych komedii, które wpadły mi w ręce w ostatnim czasie.


JOSÉPHINE


Joséphine ma 24 lata, metr siedemdziesiąt wzrostu i od trzech lat mieszka z Bradem Pittem. No dobra, tak naprawdę ma 29 lat, metr sześćdziesiąt osiem, a Brad Pitt to jej kot. Przez drobne zachwiane proporcji odchudza się od jutra, lubi filmy Woodego Allena i ma cel – unicestwić planetę perfekcja, na której żyje jej siostra, bo jak sama mówi, ona była brudnopisem, a dopiero później jej rodzice zrobili siostrę. Żeby utrzeć jej nosa, podczas rodzinnego spotkania kłamie, że zaręczyła się z pewnym chirurgiem plastycznym i razem z nim wyprowadza się do Brazylii. Na swoje nieszczęście była w tym łgarstwie na tyle przekonująca, że raptem kilka dni później jej przyjaciele i siostra odstawiają ją na lotnisko, żeby mogła jak najszybciej lecieć do swojego Marcelo. Joséphine udaje się niepostrzeżenie z lotniska wymknąć, jednak od tego momentu staje się więźniem we własnym mieszkaniu, które na czas jej nieobecności jej przyjaciółka podnajęła podkochującemu się w Joséphine szefowi. Szalona historia, ale brzmi nieźle, co? Gwarantuje, że będziecie się świetnie bawić.


JESZCZE DALEJ NIŻ PÓŁNOC


Kiedy wypuściłam w odmęty Internetu pierwszą część tego zestawienia, to od razu jeden z moich znajomych – również filmowy frankofil – z rozżaleniem zauważył, że pominęłam w nim jedną z lepszych francuskich komedii – tak też teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko tę wpadkę nadrobić i film wam polecić.

Jak już pewnie zdążyliście się zorientować, Francuzi ewidentnie mają jakąś inklinację do śmiania się ze wszelkich przejawów niechęci do tego, co obce. Tym razem na tapecie mamy mniejsze i większe animozje pomiędzy mieszkańcami różnych rejonów Francji.

Philippe Abrams – mieszkający na południu naczelnik poczty – za pomocą drobnego oszustwa chcę uszczęśliwić swoją małżonkę i dzięki awansowi przeprowadzić się wraz z rodziną na Riwierę. Pech chciał, że przełożeni w szwindlu dość szybko się połapali, a w ramach kary postanowili Philippa wysłać w nico innym kierunku – zamiast ciepłej posadki na południu, dostaje mu się naczelniczy stołek w małej mieścinie na północy kraju. Północy, którą biedny Philippe wyobraża sobie jako zimną krainę, której ciemny lud posługuje się zupełnie niezrozumiałym narzeczem. Jak to się skończy – musicie przekonać się sami, ale gwarantuję, że ta francuska konfrontacja południowców z mieszkańcami północy rozbawi was do łez.


PRZYCHODZI FACET DO LEKARZA


Komediowy duet z poprzedniego filmu – czyli Danny Boom i Kad Merad – tym razem dają popis jako rozhisteryzowany hipochondryk i nękany kolejnymi przypadłościami wiecznie chorego przyjaciela lekarz. Doktor Zvenka mając już serdecznie dość nie tylko wszystkich tych urojonych schorzeń przyjaciela, ale również tego, jak z ich powodu Romain destabilizuje mu życie prywatne i zawodowe, postanawia raz na zawsze wyleczyć go z jego przypadłości. Będzie zabawnie, obiecuję.

Wiecie co najbardziej mnie w przypadku tego filmu przeraża? To, że gdy widzę, co wyprawia Romain, owy hipochondryk, to wydaje mi się to niepokojąco znajome… Ale hej! Przecież każdy wie, że publiczne baseny to zło, prawda?


MIŁOŚĆ PO FRANCUSKU


Alice uwielbia swoją pracę, ma nawet widoki na awans i zostanie naczelną pewnego pisma dla kobiet. Problemem w tym wypadku jest jedynie to, że bywa odrobinę zachowawcza, żeby nie powiedzieć – sztywna, a kierownictwo wolałoby oddać gazetę w ręce kobiety bardziej przebojowej. Dlatego też, gdy Alice poznaje sporo młodszego od siebie Balthazara, postanawia wykorzystać chłopaka do tego, żeby nieco zmienić swój wizerunek w oczach współpracowników z redakcji. Dalej już będzie sztampowo – miłość i te sprawy, typowy arsenał komedyjek romantycznych. Niemniej film jest fajny i ma całkiem zabawne momenty. Lubię, zdarza mi się dość często oglądać, więc polecam.


SZCZĘŚCIE NIGDY NIE PRZYCHODZI SAMO


No co za okropny tytuł – za nic nie potrafię go zapamiętać. W mojej głowie ten film funkcjonuje jako „ten o pianiście, w którym grała Sophie Marceau”. Właśnie,  Gad Elmaleh gra w tym filmie pianistę, muzyka, bawidamka i lekkoducha, któremu obce jest znaczenie słowa odpowiedzialność. I ten lekkoduch w pewnym momencie poznaje nieco pechową i uwikłaną w dość skomplikowany związek z byłym mężem matkę trójki dzieci. Zakochać to się w sobie zakochali, ale czy uda im się dogadać? Sami się przekonajcie, a ja ze swojej strony gwarantuję wam blisko dwie godziny świetnej zabawy i prześmiesznych gagów.


No dobra, tyle z mojej strony. Jeśli oglądaliście któryś z tych filmów, koniecznie dajcie znać, co sądzicie. Poza tym bardzo chętnie przeczytam, jakie zabawne francuskie komedie Wy znacie i lubicie – w końcu uzależnienie od kinematografii nie nakarmi się samo, trzeba dzielić się wiedzą o dobrych produkcjach z innymi filmowymi frankofilami 😉

Do napisania!

podpisSpódnice w górę!

  • „Za jakie grzechy…” jest OBŁĘDNE, uwielbiam ten film i dla mnie to jedna z lepszych komedii ever.

    • Dokładnie! Dawno nie widziałam aż tak dobrej i śmiesznej komedii :)

    • Też uwielbiam tę pozycję! Zastanawiam się jednak czemu na tej liście zabrakło „Nietykalnych” którzy cztery lata temu zawojowali europejskie kina ;

      • Bo ja po prostu bardzo nie lubię tego filmu 😉

        • NIE?! Przecież jest świetny :)

          Ktoś znalazł coś podobnego do ,,Za jakie grzechy”?

          • No jest fajny – na raz ;)

            Moja mama mnie katowała tym filmem, bo ogląda go non-stop i po prostu nie mogę już na niego patrzeć ;)

            A jak lubisz francuskie komedie, to polecam „Randkę w ciemno” :)

          • O, „Randkę w ciemno” całkiem przyjemnie się oglądało, chociaż historia raczej z tych naiwnych 😉

            A z filmów francuskich to polecam festiwal online: myfrenchfilmfestival.com (nie pamiętam czy tam jest .com czy .fr). Rusza w połowie stycznia i przez miesiąc za darmo można oglądać około 20 filmów. Co roku innych. Tam właśnie w ostatniej edycji festiwalu oglądałam zresztą wspomnianą „Randkę w ciemno” 😆

          • Do bólu naiwnych, ale bardzo przyjemna 😊

            Festiwal świetny, tylko czy bez znajomości języka francuskiego też damy radę coś obejrzeć?

          • W ubiegłych latach były dostępne polskie napisy 😊

          • O, to świetnie :)

  • Jeden tytuł wylądował na liście filmów do obejrzenia :) Na „Trésor” jakoś do tej pory nie trafiłam. Resztę jak najbardziej polecam!

SPÓDNICOWY NEWSLETTER

Zapisz się, żeby nie przegapić niczego, co pojawia się na Spódnicach!